…czyli mnie zrobiono na szaro. Prawie 300km w jedną stronę, żeby odebrać 3 papierki, bo ktoś, kto jest na miejscu nie odbierze ich „bo nie”. Zmęczona całym tym bałaganem, zaniepokojona rozkojarzeniem mam po prostu dość. Na jedną rzecz, która jakoś się układa (to znaczy, którą ciągnę na siłę i szarpię się z kim się da) 30 innych się wali… bo tak – bo lubi. Tak więc ogólnie i szczegółowo mam dosyć – szczególnie tego, że niestety poradzić sobie ze wszystkim muszę sama – z wielu przeróżnych powodów. Czasem po prostu brak na to sił, a chciałabym mieć ich więcej…
czwartek, 10 kwietnia 2014
poniedziałek, 24 marca 2014
Wieloletnie przyjaźnie…
…trwają – jakoś tak mimowolnie. Po drodze pojawiają się nowe – również cenne, ale czasem krótka wymiana zdań przypomina, że są ludzie, którzy są przy mnie przez naprawdę wielki kawał mojego życia. I są cudowni – bo zawsze można na nich liczyć: służą pomocą, ramieniem do wypłakania i celnym kopniakiem kiedy jest potrzeba. Pewnych spraw nie zmienia dystans, odległość ani paskudne sytuacje. Po prostu są, kochają i już…
niedziela, 23 marca 2014
Wiosennie – słodko i radośnie
Taką wiosnę jak wczoraj lubię – słoneczną, ciepłą, idealną na spacery. Nie lubi jej mój telefon, który podjął wczoraj próbę samobójczą i wyskoczył z torebki prosto na wybrukowany podjazd u mojej Przyjaciółki. Został ciężko ranny, ale mam szczery zamiar utrzymać go przy życiu jeszcze przez najbliższe dwa miesiące (a nie tyle mam zamiar, co nie mam innego wyjścia).
Życie słodkie i radosne – bo właściwie dlaczego nie? Lubię je takie – po prostu…
niedziela, 9 marca 2014
A tak naprawdę...
…a tak na prawdę to nie gryzę, nie warczę, nie jestem groźna. Tak naprawdę to jest mi po prostu ciężko i źle. A najgorsze z tego wszystkiego jest to, że pretensje o ten stan rzeczy mogę mieć wyłącznie do siebie. I mam. I to wielkie. Minie, przejdzie, uśmiech przykleję na nowo i będzie „cudnie, pięknie i uroczo jak zawsze”. Jutro. Bo dzisiaj po prostu chandra na całego.
sobota, 8 marca 2014
I want it all
Chcę – desperacko, dziko, zachłannie… Wiem, że mieć nie mogę, co nie zmienia faktu istnienia potrzeby, natomiast buduje frustrację… Chcę…
Mam serdecznie dość czekania, zastanawiania się, myślenia… Nie lubię. Nie jestem z natury cierpliwa ani spokojna… Zżera mnie to bez możliwości uodpornienia się…. Trudno.
I want it all…and I want it now.
niedziela, 26 stycznia 2014
Kawa z widokiem...
… czasami po prostu mnie nosi. „Wewnętrzny niepokój”? Szalone geny? Pierwiastek świra? Dość powiedzieć, że na wpół zbankrutowana potrafię zainwestować w kawę i jechać gdzieś, żeby ją wypić. Kawa z widokiem musi spełniać pewne warunki:
1. widok powinien być na wodę – małą, dużą, czystą, brudną, płynącą, stojącą, zamarzniętą… wszystko jedno – kompletnie bez znaczenia.
2. powinno być zimno – dlaczego? doprawdy nie mam pojęcia, ale z reguły jak zaczyna mnie nosić, szczególnie w kierunku wypicia owej „widokowej” kawy, zimno jest jak wszyscy diabli (no i z definicji zapominam wówczas rękawiczek).
3. jeżdżę sama – nie z wyboru – po prostu tak się składa, że jak nie mam się kim (z kim) zająć to mnie nosi…
Tak to już z tą „widokową” kawą jest. Dzisiaj płaszcz przymarzł mi do parkowej ławki… ale widok był piękny, więc warto było.
sobota, 26 października 2013
Gdyby świat był idealny...
… moje dziecko właśnie skończyłoby rok. Stawiałoby pierwsze niepewne kroki, wymawiało pierwsze słowa… Gdyby ułożyło się tak tak, jak miało się ułożyć byłabym szczęśliwa, do szaleństwa zakochana w mężu i zdrowa.
Świat nie jest idealny – mojemu dziecku nie było dane się urodzić, mój mąż okazał się być człowiekiem, z którym nie da się żyć, moje małżeństwo się skończyło, a ja… no cóż – zdrowa nie jestem i już nigdy nie będę. Wspomnienia bolą szczególnie w pobliżu rocznic – na przykład urodzin, których nie było. Sprawiają, że próbujemy dojść do ładu z emocjami, sobą, życiem… z reguły bezskutecznie.
Świat nie jest idealny… ale to może i dobrze, bo mnie też daleko do ideału.
Subskrybuj:
Posty (Atom)